•Pytanie czy to byt określa świadomość, czy też świadomość określa byt, przywodzi na myśl kwestię, z którą ludzkość boryka się od zarania myśli filozoficznej i naukowej, a która ciągle nie została rozstrzygnięta, podobnie jak dziecinna zagadka: co było pierwsze? Kura czy jajko? Odpowiedź, jaką możemy znaleźć, śledząc wnioski płynące z odkryć współczesnej fizyki kwantowej i psychologii, zwłaszcza tej, która pracuje z transpersonalnymi stanami świadomości, tak jak ma to miejsce w przypadku psychologii analitycznej czy procesowej, wskazują na nierozdzielność materii i psyche. To sposób, w jaki percypujemy rzeczywistość sprawia, że pewne zjawiska pojawiają się w niej jako materialne, inne jako psychiczne. Na przykład, gdy chcemy zrozumieć status ontologiczny liczb czy idei, trudno jednoznacznie go określić, dokonując redukcji sfery Ducha (czy Świadomości Uniwersalnej), do materii, gdyż ani idee, ani liczby nie są uwarunkowane zmysłowo. Podobnie trudno wyobrazić sobie istotę, której całkiem obce jest doświadczenie piękna czy dobra, i nazwać ją w pełni człowiekiem, a jednak zarówno piękno jak i dobro, nie poddają się prostym kwantyfikacjom współczesnej nauki.
Czas i przestrzeń są tylko ramami, wewnątrz których umysł jest ograniczony do konstruowania swojego doświadczenia rzeczywistości, jak zauważył Immanuel Kant. W tym samym duchu wypowiadał się później Alfred North Whitehead, dla którego obiekty w przestrzeni, to wytwory umysłu, błędnie przez nas interpretowane jako odnoszące się do świata zewnętrznego – te stwierdzenia zyskują swoje szczególny znaczenie, zważywszy na to, że zostały wypowiedziane przez fizyka, matematyka i filozofa. Nauka klasyczna, sztucznie podzieliła naturę na odrębne fragmenty, zauważa w „Belonging to Universe” Fritiof Capra.
Wielka Rewolucja Francuska z 1789 roku, wyrwała mentalnie ludzi spod panowania dogmatów kościelnych, ale znalazła spolaryzowaną alternatywę. Przyjęcie za pewnik mechanistycznej wizji natury, na bazie odkryć I. Newtona, zostało wzmocnione kartezjańskim dualistycznym programem, gdzie do res cogitas, związanej z funkcją „ja”, przynależała świadomość, a świat fizyczny został skategoryzowany i pojęty, jako bezwładna res extensa. Te koncepcje rzeczywistości uznane za ahistoryczne wykładnie prawdy, doprowadziły do uprzedmiotowienia przyrody i ciała, potraktowanych jako „rzecz rozciągła”, (co szczególnie przykro odczuwamy do tej pory w medycynie, zwłaszcza, będąc w roli pacjenta, gdy zostajemy zredukowani do leczonego organu). Naturalną konsekwencją tego stała się pozbawiona wszelkich skrupułów eksploatacja ziemi i bytujących na niej istot, jako pozbawionych czucia przedmiotów. Zapomnieliśmy o tym, albo nie chcemy tego poddać refleksji, że jest to pewien punkt widzenia – nic więcej! Kartezjańsko – newtonowskich założeń nikt nigdy nie udowodnił, zauważa Henryk Skolimowski[1], ale poszliśmy za nimi, bo przyrzekały więcej niż dogmatyka kościelna w wiekach XIV czy XV, i były nęcące, jako wielka przygoda człowieka, który oszołomiony potęgą swoich możliwości intelektualnych, uwierzył, że poradzi sobie bez rozwoju sfery moralnej i sakralnej, dokonując wielkiego aktu samowyzwolenia, dzięki świeckiej nauce[2].
Psychologia procesu, wychodzi naprzeciw potrzebom epoki, włączając wszystkie punkty widzenia do pracy nad samoświadomością. To już nie racja ideowa jest celem, ale zrozumienie tego co się z nami dzieje! Pytania, jakie stawiamy z tej perspektywy dotyczą tego, co daje nam konkretnym takim a nie innym, tu i teraz, doświadczanie bycia w stanie wojny, lub w stanie pokoju? Jakie potrzeby zaspokajamy stojąc w ogniu agresywnych emocji, kierując się ku przepaści i samozagładzie? Dlaczego pragniemy żyć dalej? Każde z tych doświadczeń ma swój sens – to jest właśnie samo jądro głębokiej demokracji. Terapeuta procesowy może facylitować każdą ze stron wewnętrznego lub grupowego procesu.
Dualizm i antropocentryzmzdominowały nasz sposób spostrzegania rzeczywistości i myślenia naukowego. W swoim podejściu do poznania pozwoliliśmy sobie nie zauważać, że badacz stanowi część sytuacji badawczej, w której uczestniczy. Po prostu sposób jego pojmowania, uważność, motywacje itp., nie są brane pod uwagę w opracowaniu wyników. Res cogitas, właściwa człowiekowi nie ma cech lustra, sprawia natomiast, że jesteśmy artystami malującymi obrazy świata, na miarę własnych zdolności, pasji i kierunków zainteresowań. Dziecięcy samozachwyt sprawił, że odrzucając religię, sami postawiliśmy się w miejscu Boga, pojętego w sposób charakterystyczny dla judeochrześcijańskiej kultury, jako transcendentnego wobec stworzenia, który ma władzę obiektywnie spoglądać z góry, na to co się wydarza wokół, i analizuje to, oraz osądza. To podejście wykreowało zjawisko, które H. Skolimowski nazywa antropocentryzmem złośliwym w imię, którego człowiek może niszczyć inne formy życia, co stanowi ideowe podłoże ekologicznych i politycznych katastrof.
Wyobrażając sobie, że jesteśmy miarą wszechrzeczy i panami stworzenia, wpadliśmy w sidła pychy podszytej ignorancją[3]. Z tej pozycji, możemy pójść dalej, wykorzystując metakomunikujące podejście. Dla grupy, rolę metakomunikatora może odgrywać facylitator, dla jednostki jej wewnętrzna funkcja, podtrzymująca dialog pomiędzy różnymi potrzebami, przekonaniami i emocjami. Pojęcie metakomunikatora w psychologii procesu jest specyficzne, gdyż nie odpowiada za tożsamość jako taką, nie jest też kompleksem psychicznym, jest pewną zdolnością, która pozwala na prowadzenie wewnętrznego dialogu.
Podejście teoriopoznawcze proponowane Arnolda Mindella, dotyczące problematyki współistnienia świadomości i materii, możemy określić jako organistyczne, holistyczne i finalistyczne, gdzie przeważa argumentacja teleologiczna.
Co istotne, podejście organistyczne nijako prowokuje holizm, jako perspektywę poznawczą, trudno bowiem kształtować sobie wizję żyjącej całości, przyjmując kategorie mechanistyczną i specjalistyczną. W. Fuller, poczynił kiedyś ciekawą uwagę, że gdyby natura chciała uczynić nas specjalistami, mielibyśmy teleskop w jednym oku, a mikroskop w drugim. Wyjście poza antropocentryzm , relatywizuje znaczenie naszych doświadczeń. Po A. Einsteinie, musimy pokornie zauważyć, że tak zwane „zdroworozsądkowe” teorie rzeczywistości upadły – jak zauważa W. Tatarkiewicz[4].
Zmiana paradygmatu w nauce pociąga za sobą zmianę tożsamości, zarówno naukowców, jak i mentalności społecznej, czyli wiąże się z prze-in-formowaniem tego, jak się nam pojawia rzeczywistość. Nie dzieje się to szybko, zważywszy, że dyskurs dotyczący współistnienia materii i świadomości w obszarze fizyki i psychologii toczy się już od niemal wieku, i rzadko zabierają w nim głos praktycy – terapeuci.
W podejściu zaproponowanym przez A.A. Mindellów, znajdziemy wyraźne wpływy psychologii postaci W. Kohlera, która mówi o tym, że w życiu psychicznym całość jest zawsze pierwotniejsza od części, gdyż części nigdy nie występują samoistnie, a całości nie formują się przez sumowanie części. W świecie psychicznym i fizycznym występują te same postacie – gestalt. Te same rytmy w ciele i świadomości, zależne są od stanu emocjonalnego i przekładają się bezpośrednio na zachowania, odsłaniając przed nami jeden strumień życia. W psychologii transpersonalnej, centralnym punktem odniesienia jest Jaźń, tak jak ją rozumie choćby szkoła jungowska, jako coincidentia oppositorum – zbieżność i równoczesność wszelkich przeciwieństw, w tym przeciwieństwa materii i psyche.
W procesie wzrostu świadomości, ego przekracza granice osobniczej historii, wchodząc w przestrzeń tego, co kolektywne, sakralne, wreszcie uniwersalne. Długa to droga i bolesna, bo granice niewiedzy, są też granicami iluzji kontroli rzeczywistości, która rodzi w nas poczucie bezpieczeństwa. Antropocentryzm, możemy zastąpić kosmo-teo-centryzmem, jak to postuluje transpersonalny nurt w psychologii i niektóre kierunki z obszaru fizyki kwantowej, lub nawet ekofilozofii. Psychologia jungowska wprowadziła w obieg myślenia teoretycznego, swoiście przez nią rozumiane fenomeny kolektywnej nieświadomości, archetypów i Jaźni, i co za tym idzie synchroniczności, które rozwinięte zostały przez A. Mindella w koncepcji umysłu kwantowego z jego poziomem esencji i krainy snów, jako wymiarów równoległych wobec rzeczywistości uzgodnionej. H. Skolimowski, wychodząc przede wszystkim z pozycji filozofii troskliwej, mówi o umyśle partycypującym, jako nowej teorii poznania i świata[5]. Umysł partycypujący jest nieuchronną częścią partycypującego Kosmosu. Astrofizyk, Archibald Wheeler, z którym H. Skolimowski dyskutował tę kwestię, ujął to metaforycznie, twierdząc, że oko, przez które człowiek ogląda Kosmos, jest okiem Kosmosu, poprzez które on [Kosmos] patrzy na siebie – za nasza sprawą. Częścią ewolucji świata biologicznego i świata ludzkiego jest dążenie do samotranscendencji, dlatego, na przykład, w myśli H. Skolimowskiego czy Kena Wilbera, znajdziemy twierdzenie, że transcendencja jest częścią struktury Kosmosu, jego siłą kierunkową, dlatego cokolwiek się dzieje we Wszechświecie, w rozwoju świdomości kulturowej czy indywidualnej, napędzane jest przez te immanentną wolę, która sprawia, że świat rozwija się dalej, aby realizować potencje w nim zawartą. Samotranscendecja prowadzi więc do samorealizacji, poprzez wykształcenie się coraz bardziej subtelnych wrażliwości odbiorów i artykulacji świata. Kosmos samorealizuje siebie poprzez swoje kreacje, i tylko jedną z nich jest człowiek. Poprzez partycypację w coraz to rozleglejszych pokładach naszych możliwości, współtworzymy świat na miarę naszych wglądów. Umysł zastany, tradycyjny – monistyczny, czy empiryczny – ukształtował w pewien sposób nasze kategorie myślenia i nasz język, dlatego każde wykroczenie poza te kategorie, wywołuje zgrzyt i w myśleniu i w języku – zauważa H. Skolimowski. Koncepcja umysł partycypującego, wprowadza w miejsce dualizmu, monizm, który nie jest ani dualistyczny ani materialistyczny, ani idealistyczny, ani mentalny. Jest postulatem jedności umysłu, świata i wiedzy, w ich twórczym procesie[6].
[1] Skolimowski H., Górecki J.K., Zielone oko kosmosu. Wokół ekofilozofii w rozmowie i esejach, ALTA2, Wrocław, 2003, s. 38.
[2] op.cit.
[3] op.cit, s. 46.
[4] Tatarkiewicz W., tom III, s. 326.
[5] Skolimowski H., The Participatory Mind: A New Theory of Knowledge and of the Universe. Penguin/Arkana, 1994.
[6] Skolimowski H., Zielone oko kosmosu, rozdz. s.15.
