Mój blog

czyli kilka naprawdę ważnych tematów…

Psychoterapia jedności ciała, świata i umysłu

Punkty styczne analizy jungowskiej i psychologii procesu

Jako fizyk i analityk jungowski, Arnold Mindell opracował swoją teorię processwork, stawiając pytanie: „jak świadomość kreuje rzeczywistość (typowo ludzką), i w jaki sposób przebiega nasz proces spostrzegania na poszczególnych jej poziomach, tworząc różne modele, struktury, i sposoby rozumienia tego co nazywamy rzeczywistością”[1].W perspektywie wcześniej prowadzonych badań nad synchronicznością, w instytucie jungowskim, pytanie to wydaje się oczywiste, a próba ukształtowania nowego modelu pracy z umysłem, wręcz naturalną tego konsekwencją. A. Mindell zrewolucjonizował psychologię analityczną, ale nie odciął się od nie niej, o czym świadczy:

– orientacja teleologiczna w psychoterapii, (w miejsce przyczynowej, dominującej w podejściu szkół freudowskich)

– wykorzystanie amplifikacji i wolnych skojarzeń, jako naczynia alchemicznego, w którym podgrzewane są sygnały płynące z nieświadomości[2]

– eksplorowanie zjawiska synchroniczności, oraz badań nad wpływem fizyki pola kwantowego na świadomość.

b. Podstawowe pojęcia w terapii procesowej – język fizyki w imię neutralności

Przełom, jakiego dokonał A. Mindell w teorii i praktyce psychoterapii, jest następstwem wielkich odkryć w dziedzinie fizyki cząstek elementarnych, i psychologii głębi. Miejscem, w którym spotyka się to co mentalne w człowieku z tym co materialne, jest ciało, będące areną na której rozgrywa się cały wachlarz instynktowych, popędowych, emocjonalnych, i zmysłowych doznań. Materia ciała wymusza na nas poddanie się fizjologicznym koniecznościom, i ograniczeniom wynikającym z lokalności oraz rozpadu. Ciało pozwala nam też poznać śmierć. Praca z ciałem odgrywa w psychologii procesowej szczególną rolę, gdyż poprzez  ruch oraz doznania cielesne, wyraża się niejawne życie psychiczne żywej istoty.

Połączenie pracy z ciałem, z analizą marzeń sennych, przy uwzględnieniu uniwersalnego podłoża zjednoczonej informacji i energii, opisanego przez fizyków kwantowych, min. jako pole U, czyni psychoterapię mindellowską, nurtem prekursorskim w zakresie rozumienia tego, czym jest umysł, i jak można wykorzystywać potencjały psychiczne człowieka, aby mógł on poznać siebie, i stać się tym kim jest.

 Pojęcie normy i zaburzenia jest uwarunkowane historycznie, i obarczone filtrami kulturowymi, natomiast to co wiemy już na temat umysłu jako pola świadomości, informacji, i energii, wskazuje na jego uniwersalne podłoże. Człowiek jest jedną z manifestacji tego pola, i sam siebie odkrywa jako jego element . Możemy założyć, że pewne stany świadomości są pożądane a inne nie, co nie zmieni faktu naturalnego, że będą się one pojawiać, stawiając nas wobec wyzwań, które nieodmiennie zaskakują, zarówno w wymiarze naszego indywidualnego losu, jak i kolektywnej historii… Pozostaje więc psychologia procesu córką analizy jungowskiej, jakkolwiek, córka ta może wydawać się istotą z przyszłości, ale nie jest oderwana od tradycji przodków…

Terapię procesową cechuje typowa dla nurtów doświadczeniowych koncentracja na „tu i teraz”, jako czasowo- przestrzennej ekspresji psychicznej. Praca z historią osobistą traktowana jest jako etap procesu terapeutycznego i /lub metafora, potrzebna dla doświadczenia życia wewnętrznego. Następstwem tego jest zredukowanie siatki pojęciowej teorii procesowej, do kilku podstawowych pojęć z pogranicza psychologii i fizyki:

– kanały przepływu informacji

– sygnały, pojęte jako informacja płynąca w kanałach (prostych i złożonych)

– sygnały pierwotne, wtórne, podwójne;

– gorące miejsca

– proces pierwotny czyli to, z czym ktoś się utożsamia.

– uzgodniona rzeczywistość (UR) z organizacją czasowo – przestrzenną określoną przez zasady fizyki newtonowskiej, i racjonalność kartezjańską[3].

– progi i figury progowe (obszar psychiczny pomiędzy procesem świadomym i nieświadomym)

– proces wtórny, czyli wszystkie doświadczenia psychiczne poza świadomością

– marginalizacja (klasycznie: mechanizmy obronne ego)

– nieuzgodniona rzeczywistość (NUR) zawierająca krainę snów i esencję, z której wyistacza się to co jest, będące w ciągłym ruchu.

– feedback klienta na interwencje terapeutyczną  (pozytywny, negatywny, mieszany i progowy)

Kanały przepływu informacji, to: propriocepcja (wrażenia cielesne), wizualizacje (obrazy dostrzegane na zewnątrz, oraz w wewnętrznej imaginacji), dźwięk (to, co usłyszane), relacje w parach,  oraz świat społeczny, i świat natury. Informacje odebrane w tych kanałach, traktujemy jako sygnały, które organizują  UR, dostępną świadomości. Pozostałe sygnały, których nie odbieramy świadomie, pomimo że są nadawane, tworzą sieć nieuzgodnionej rzeczywistości, określając nasze życie psychiczne, podobnie z resztą, rzecz się ma z innymi istotami czującymi. Proces pierwotny i wtórny definiuje aktywność psychiczną, i działa według zasady symetrii, i komplementarności. Ta sama zasada obserwowalna jest również na poziomie podstawowej dynamiki falowo- korpuskularnej. W czasie teraźniejszym mogą ulegać więc przekształceniu treści z każdego innego czasowo-przestrzennego wymiaru, jeżeli są intensywnie przeżywane przez podmiot, który łączy się z określonym doświadczeniem (synchroniczności). Gdyby było inaczej, prawdopodobnie psychoterapia nie mogłaby przetrwać jako skuteczna metoda leczenia i ścieżka rozwoju, gdyż przeważyłyby zdroworozsądkowe metody, które oparte są na treningu poznawczo – behawioralnym, obliczonym na realizacje z góry osiągalnych, praktycznych celów.

Już pod koniec lat osiemdziesiątych, gdy koncepcja psychologii procesu została zbudowana w swoim podstawowym zrębie, A. Mindell wprost twierdził, że terminologia, jaką wprowadził, została ukształtowana w taki właśnie sposób, aby uniknąć psychologicznego żargonu, w takim zakresie, jak to jest tylko możliwe[4]. Poza tym, zostały one tak dobrane, aby były neutralne, i wykraczające poza paradygmat, gdzie materia i psychika są widziane jako rozdzielone.[5] Dalej, w tym samym miejscu, zaznacza A. Mindell, że C.G. Jung dostrzegał potrzebę takiego nowego języka, który będzie należał zarówno do psychologii jak i do fizyki, i intuicyjnie wyczuwał, że będzie to język matematyczny, a ci, którzy czytali „Number and Time” M.L. von Franz, domyślają się jak ten matematyczny język mógłby brzmieć.

Psychologia nieświadomości, czy psychologia procesu uwzględniają, że  świadomie pożądane cele mogą być niezgodne z głębokimi potrzebami podmiotu, a osiągnięcie ich da tylko doraźny efekt, nie usuwając braku równowagi wewnętrznej człowieka, i jego niezdolności nawiązania kontaktu ze światem zewnętrznym (np. to co w języku psychiatrii nazywane jest psychopatycznym narcyzmem, spektrum autyzmu, schizofrenią, głęboką depresją, itp..). Psychoterapia procesowa, zorientowana jest na to, co się dzieje teraz, i gdzie to zmierza. Dołączenie świadomości do wtórnych sygnałów otwiera drzwi percepcji na nieznane dotąd potrzeby podmiotu, i kreuje rozwiązania dla tego indywidualnego psychicznego systemu, i jego unikalnych dążeń. Dylemat psychoterapeuty polega na tym, że nawet jeśli pracuje na wstępnych założeniach zaczerpniętych z psychopatologii, musi uwzględniać niepowtarzalność każdej konstelacji osobowościowej i losowej, z jaką pojawia się dana osoba, poddająca się terapii. Co więcej, gdzieś na końcu wyłania się pytanie, kiedy możemy uznać terapię za prowadzoną właściwie? Czy jeśli osoba w terapii wnosi, że źle się czuje z interwencjami psychoterapeuty, albo psychiatry, to powinien on zaniechać swoich czynności, czy jednak kontynuować, ufny w swoje metody, co tak często się zdarza w leczeniu szpitalnym.

W wielu swoich publikacjach, A. Mindell powraca do teorii wypracowanych na podstawie badań z dziedziny fizyki kwantowej, po to aby wyjaśnić, jak ważne jest bycie obecnym w tym, co się wydarza tu i teraz w kanałach przepływu informacji w ciele, relacjach, świecie, w wizjach,  myślach i głosach. To właśnie konieczność redefinicji ontologicznych podstaw tego, jak zjawiska pojawiają się w istnieniu, upewniła A. Mindella w przekonaniu, że potrzebna jest aktualizacja interwencji terapeutycznych, i skoncentrowanie ich przede wszystkim na doświadczeniu, a nie na analizie. Zasada nieokreśloności i komplementarności została opracowana na bazie eksperymentów, które wskazują, że do chwili włączenia się obserwatora, nie istnieje mierzalna rzeczywistość (…) W prawdziwym świecie mechaniki kwantowej, ostatecznie i prawdziwie, to my wpływamy na wszechświat zawsze gdy obserwujemy go, lub cokolwiek w nim. (…) akt obserwacji natychmiast zamienia prawdopodobieństwo w fakt, lokalizując fale w konkretnym miejscu i czasie, w którym nastąpiła obserwacja[6]. Nie uprzedzanie więc, sygnałów psychicznych, żadnymi założeniami wstępnymi, w takim stopniu, w jakim to jest tylko osiągalne, zdaje się być najlepszą możliwą postawą terapeutyczną, gdyż stwarza możliwość wyrażenia się, przez osobę będącą w terapii, w sposób dla niej najbardziej autentyczny i głęboki. A. Mindell, przedstawia liczne przykłady ze swojej praktyki terapeutycznej, gdzie dopełnienie sygnału, samo w sobie doprowadzało do zmiany psycho-somatycznej u klienta, nawet bez jakiejkolwiek wyjaśniania odnośnie tego, co się stało podczas pracy.

 Klasyczne prawa fizyki przestają być adekwatne tam, w esencji istnienia, gdzie nasze zmysłowe postrzeganie rzeczywistości nie dociera, z całym ludzkim aparatem percepcji. Tego faktu nie powinna lekceważyć psychologia, ograniczając się do wymiarów średnich: uzgodnionej społecznie rzeczywistości z jej kulturowymi filtrami. Te nawykowe sposoby interpretacji bowiem, same przez się mogą tworzyć fakty psychologiczne, np. poprzez stygmatyzowanie pewnych potrzeb lub zachowań, czego szczególnym wyrazem jest, na przykład, stosunek niektórych środowisk terapeutycznych, wobec osób nieheteronormatywnych, albo zaprzeczanie potrzebom seksualnym osobom zaburzonym  psychicznie w stopniu znacznym, i traktowanie ich jak dzieci.

 Poprzez obserwację, „ja” oddziela siebie od reszty stworzenia, obserwator zdobywa wiedzę, ale tez płaci cenę, bo staje się bardziej wyizolowany, zauważa F. Wolf [7].  Być może to jest ten sam efekt, o którym mówi mit o wygnaniu z raju, gdzie Adam i Ewa spróbowali owocu z Drzewa Poznania Dobra i Zła, i oddzielili się przez to od boskiej jedni, co równało się z tym, że poczuli wstyd, i doświadczyli niedostatku. F.A. Wolf zauważa, że w świecie kwantów świadomość, (pojęta jako informacja, W. Aumer) jak i tworzenie się doświadczenia, są jednym, i to jest podstawowy przejaw relacji pomiędzy umysłem (jako informacją) a substancją. Według F. Wolfa, w świecie kwantowym istnieje coś, co można nazwać autorefleksją[8], która wyistacza się w procesie zderzeń pomiędzy obserwowanymi ruchami fal (strun, kwantów). Z drugiej strony, falowa podstawa istnienia jest wolna od lokalizacji, i nie podlega czasowi, więc informacja o zdarzeniach jest wszędzie[9]. A. Mindell zaobserwował, że to prawo działa w obszarze psychiki, jako jedność przepływu tego samego sygnału w różnych kanałach, stąd możliwość dojścia nieświadomego sygnału do świadomości jest wielotorowa, może zacząć się w propriocepcji, a zakończyć w relacji.

Praca z procesem, w dużej mierze odnosi się, jak chyba żaden inny nurt terapeutyczny, do badań nad ontologią, jaką proponują najnowsze odkrycia naukowe. Szczególne miejsce przyznaje bacznej obserwacji sygnałów, które bezpośrednio wskazują, gdzie płynie proces psychiczny człowieka. Terapeuta, „tu i teraz”, odnosi się bezpośrednio do treści tego sygnału w kanale, w którym sygnał płynie, i tak na przykład, do ruchu reaguje ruchem, a w przypadku wizualizacji wchodzi w świat obrazów, które przepływają w kanale wzrokowym klienta, wspierając go tym samym w autorefleksji nad jego procesem, lokalizując „tu i teraz” to co się wydarza, wraz z całą paletą znaczeń, jakie się ujawniają. Szczególnym przypadkiem zastosowania tej metody, jest praca wewnętrzna, jako rodzaj samoobserwacji prowadzonej za pomocą bardzo uważnego wzmacniania własnych sygnałów, w kanałach, w których przepływa subtelna informacja z NUR. Dostrzeżenie własnych sygnałów i dopełnianie ich, wyzwala w jednostce tę samą autorefleksje, jakiej doświadcza całe Uniwersum Bytu, poprzez każdy przejaw swojej kreacji, w każdym z nas, i we wszystkim razem.

Przejście od tego co uniwersalne, do tego co indywidualne zrozumiemy lepiej w kontekście zredefiniowanego przez A. Minella, pojęcia nieświadomości jako procesu wtórnego, rozszerzonego o wymiar esencji. Esencja oznacza światotwórczą podstawę, z której, jak ze źródła, wypływa do istnienia to, co się chce przejawić, przyoblekając się w różne formy, niosące nieskończenie wielorakie treści. Odnosi się ona bezpośrednio do koncepcji pola kwantowego, które A. Mindell zrównuje z pojęciem umysłu („Umysł Procesowy”).  Powołuje się, na znane już w starożytności koncepcje, takie jak Tao w kulturze chińskiej, Purusza, czy Kundalini w hinduskiej Wedancie. Samo pojęcie śnienia zaczerpnięta została od Aborygenów, których wierzenia inspirowały przez długi czas autora psychologii procesu.

c. Trzy poziomy rzeczywistości, odpowiadające  czterem fazom  pracy terapeutycznej z klientem [10].

A. Mindella zaproponował bardzo praktyczną strukturę procesu terapeutycznego, dzięki której prowadzący terapię może dość precyzyjnie zorientować się, z jakim wymiarem rzeczywistości klienta ma do czynienia, aby podjąć interwencje uwzględniające jego autentyczne miejsce w procesie.

Pierwszy poziom, to praca w uzgodnionej rzeczywistości (UR), która oscyluje wokół  systemu przekonań i emocji, z którymi człowiek się utożsamia.

– pierwsza faza procesu terapeutycznego na tym poziomie, wiąże się z tym, że klient przedstawia się: mówi o swojej sytuacji rodzinnej, zawodowej, oraz o tym jak doświadcza swoich problemów. Jest wysłuchany, i może przeżyć dzięki temu swoiste katharsis. Terapeuta wspiera go, i wykształca się między nimi przymierze terapeutyczne. Czasem cała terapia może przebiegać na tym poziomie.

– druga faza: konfrontacja, walka. Klient chce pozbyć się jak najszybciej cierpienia psychicznego, czy niedogodności w życiu, i oczekuje tego od terapii. Nie chce zagłębiać się w swoje problemy, dotykać bólu i lęków, zmarginalizowanych, aby przetrwać w dotychczasowej sytuacji.

Drugi poziom rzeczywistości to kraina snu, doświadczana bardziej we wtórnych procesach, nieuświadamianych sygnałach i poczuciach, które mogą przybrać postać figur sennych, gdy zostaną amplifikowane. Ten stan świadomości możemy kojarzyć z kompleksami i archetypami jungowskimi, dostępny jest nam w czasie marzeń sennych, i w innych sytuacjach, które przeżywamy w stanach wysokiego napięcia psychicznego.

– trzecia faza procesu terapeutycznego, kiedy osoba będąca w procesie pracy nad sobą zdaje sobie sprawę, że jej problemy sięgają poza granice jej tożsamości. Możemy podjąć interwencje takie jak amplifikacja figur sennych, odgrywanie ról, zmiana kanałów.

Trzeci poziom esencji, gdzie rzeczywistość doświadczana jest w niezróżnicowanych odczuciach, które z ledwością można zwerbalizować.

– czwarta faza procesu terapeutycznego: interwencje dotyczą najgłębiej doświadczanych stanów, które same siebie prowadzą, terapeuta jest jedynie akuszerem, który ułatwia klientowi kontakt z tym, co wyłania się z zupełnie nieokreślonych zakamarków psychiczności. Praca na tym poziomie jest bardzo użyteczna z osobami w śpiączce, czy w stanach bliskich śmierci, oraz innych odmiennych stanach świadomości, z którymi mamy do czynienia w zaburzeniach psychicznych o różnej etiologii.

W tym miejscu, możemy pewnie stwierdzić, że psychologia procesu, należy do nurtu terapii transpersonalnych, gdyż co indywidualne, łączy się z tym, co uniwersalne, co nie wynika z historii osobistej jednostki, ale także nie jest wytworem kultury, jak na przykład instancja superego, w specyfikacji freudowskiej. A. Mindell napisał, że psychologia zorientowana na proces jest córką analizy jungowskiej, bazuje na teorii nieświadomości kolektywnej, ale rozszerza ją o wymiar esencji. W praktyce terapeutycznej, skupia się na tych niepowtarzalnych, w danym tu i teraz, wrażeniach jednostkowych, i wyzwala ich sens lokalny i , dla danej jednostki. Nie redukuje treści psychicznych, sygnalizowanych w doznaniach zmysłowych, czy związanych ze światem, do większych archetypowych struktur. To co nieświadome, nazywa marginalizacją. Jest to kolejny redukcjonistyczny zabieg A. Mindella, mający na celu pozostawienie materiału psychicznego jednostki tym czym jest. Świadomość człowieka może rozszerzyć się o jakiekolwiek treści, lub zawęzić. Terapeuta pomaga doświadczyć klientowi i dopełnić to co się pojawia w jego życiu psychicznym  do momentu, gdy, to co znaczące samo się nie wyjaśni. Co w tym przypadku z mentalizacją, oczywiście jest potrzebna w integrowaniu tego co nieświadome z tożsamością indywidualną, ale z praktyki pracy procesowej wynika, że część doświadczeń nieświadomych wyzwala się poza mentalnie, w tych kanałach, w których się pojawia, i to jest bardzo specyficzne dla procesu. Ktoś zaczyna silnie uderzać w poduszkę, potem z ruchu przechodzi w krzyk, i znowu w ruch, ale już bardzo wolny, potem w płacz, wtedy sam głos bez słowa, kończy wyzwalanie się jakichś treści psychicznych, i przynosi oczekiwaną ulgę oraz poprawę samopoczucia. Facylitować proces terapeutyczny, oznacza wspierać klienta w jego wejściu w doświadczanie zmarginalizowanych treści psychicznych. A. Mindell, znosi dualizm relacji terapeutycznej rozdzielonej na role: tego, który prowadzi proces, i tego, który jest prowadzony, i wskazuje  że wydarzenie to jest całością, która rozgrywa się w tym niepowtarzalnym akcie teraz, i jest prawdą lokalną, bez względu na społecznie ustanowione normy dla tego zdarzenia. Ten sposób rozumienia terapii, jako alchemicznej przemiany obu stron procesu terapeutycznego, wnosił już C.G. Jung.

c. fenomenologia: w imię czystego doświadczenia

Dochodzimy tutaj do czystej fenomenologii Ducha w wykonaniu A. Mindella, jako fizyka i psychoterapeuty. Chciał on dojść do miejsca, w którym psychoterapia staje się aktem naturalnym, nieuwarunkowanym kulturowo. Temu głównie służy redukcjonistyczny język terapii, oraz interwencje ograniczone do wspierania tego, co już się pojawia w sygnałach płynących z doznań zmysłowych, i relacji z otoczeniem. Dopełnienie sygnału, jest samo wyzwalającym się aktem świadomości. Znaczenie tego aktu jest sensowne dla tej osoby, która podąża za swoimi impulsami psychicznymi, przyciągana przez nie emocjonalnie, mówiąc językiem procesowym, ma na nie pozytywny feedback. Przytomna uważność, zakorzeniona w tym co właśnie się dzieje, sprawdza się w każdej chwili, i dopełnia się w danym momencie. Nie potrzebuje kulturowej bazy sensotwórczej. Odbywa się na wielu poziomach, dla wielu wewnętrznych wydarzeń jednocześnie, gdyż ten sam sygnał, może dawać o sobie znać w wielu kanałach. Złość na bolące oko, po przeczytaniu raniącej wiadomości, może wyzwolić się w relacji na autora wpisu. To przykład jak praca w kanale propriocepcji, przeskakuje do kanału relacji, i tam się dopełnia. Ale nie zawsze tak jest….i potrzebna jest inetrgracja z procesem świadomym. Czasem wejście w samo doświadczenie jest wystraczające ale nie zawsze.

Proces psychiczny, który zostaje dokończony, uwalnia świadomość od skurczu, który każe wracać do momentu, w którym reakcja na przychodzący bodziec psychiczny została zatrzymana, gdyż nie można było się obronić przed agresją, czy dostać miłości, albo wyrazić siebie tak, aby uwolnić napięcie. Marginalizacja, wraca inną drogą, aby przypomnieć o sobie, jakby natura dążyła do całości w każdym szczególe, i w każdym istnieniu. Makrokosmiczny ład, chce być powtórzony w mikrokosmicznej skali każdego indywiduum. Nogi, które zapadły się w ziemię ze strachu, mogą pozostać sztywne na zawsze, a lęk przed okazaniem sprzeciwu wobec przemocy, może ugrzęznąć w gardle, i spowodować w tym obszarze wiele problemów, które będą chciały doprowadzić do dopełnienia tamtej sytuacji. Zasada hologramu i symetrii zdaje się być wszechobecna w naturze. Skuteczność praktyki psychologii procesu żywo dowodzi samowyzwalających się możliwości równoważenia psychicznego, dzięki rozwinięciu i dopełnieniu niedokończonych reakcji. Przeprowadzenie takiego procesu terapeutycznego jest adekwatne w każdym kontekście, i w każdym stanie świadomości. Pewnie z tego powodu,  terapia procesowa zawdzięcza swoją popularność również wśród narodów, bazujących na innych niż zachodnie, uwarunkowaniach kulturowych.

W sensie teoriopoznawczym dochodzimy w tym miejscu do konstruktywizmu, który jest specyficznym rozwinięciem fenomenologii, i niezbywalnym elementem postmodernistycznego paradygmatu, dominującego obecnie w nauce, i w sztuce. Głównym założeniem konstruktywizmu w psychologii, jest to, że każda osoba aktywnie i subiektywnie tworzy swoją wersję rzeczywistości, i pracując terapeutycznie, należy to wziąć pod uwagę, aby nawiązać autentyczną relację z drugim człowiekiem, a nie utknąć we własnych wyobrażeniach na jego temat, wynikających, na przykład, z teorii medycznych. Jakkolwiek wydawałoby się to banalne, to część modalności psychologicznych i psychiatrycznych zakładała pewne normy, do których próbuje dopasować świat wewnętrzny jednostki, aby uznać ją za niezaburzoną. Normy te określane są przez specjalne kryteria diagnostyczne, które zmieniają się, dość często, wraz z przekonaniami naukowymi, a także ideologicznymi.

 Praktyka psychoterapii potwierdza nijako adekwatność konstruktywizmu, gdyż zmiana samopoczucia klienta następuje wraz z transformacją jego świata wewnętrznego. Nie chodzi tutaj o zmiany światopoglądowe, czy konceptualizacje poznawcze własnej tożsamości, ale o możliwość równoważenia siebie tam, gdzie to było niemożliwe. W terapii procesu, zwracamy się bezpośrednio do tych treści psychicznych, które są sygnalizowane w kanałach, w których płynie informacja o nich. Jeżeli ktoś drży, możemy go zachęcić, aby to zrobił bardziej, lub zahamować ten ruch. Jedna i druga interwencja, zależnie od informacji zwrotnej klienta, ma szanse pomóc mu skontaktować się, z tym co jest dla niego emocjonalnie znaczące

Psychologia procesu opiera się na metodzie fenomenologicznej, której celem jest  oddanie sprawiedliwości przeżywanym aspektom ludzkich doświadczeń[11]. W tym sensie fenomenologia najbliższa jest „psychologii opisowej”, która sięga myśli Dithleya, Brentano, Husserla, Wundta, Thorndike, Tichnera w XX wieku, a wcześniej do Arystotelesa, Kanta[12]. W swojej rozprawie poświęconej fenomenologii w praktyce psychoterapeutycznej, A. Giorgi, przytacza badania, z których wynika, że terapeuta powinien skupić się na bieżących, spontanicznych procesach i faktach, z jakimi przychodzi klient, gdyż  natura świadomości jest dynamiczna, i pozostaje w stałym przepływie[13]. Operacjonalizowanie doświadczeń psychicznych, w kategoriach nauki bazującej na przyrodoznawczym empiryzmie, sprowadza to co jest prawdziwie istotne, w danym czasie i miejscu, dla danej osoby, do mechanistycznych odruchów warunkowych, czy tresury wzorców poznawczo – emocjonalnych. Skutki tego typu podejścia do będącej w ciągłym przepływie aktywności psychicznej, były przerażające, gdyż dopuszczały robienie eksperymentów na osobach psychicznie zaburzonych, krzywdzenie ich, i marginalizowanie cierpienia jakiego doznawały. Takie działania były możliwe właśnie dzięki zawieszeniu zjawiska indywidualnego doświadczenia tu i teraz, jako znaczącego dla tej niepowtarzalnej jednostki. Do tej pory, z resztą, ludzkość zadaje niewyobrażalne cierpienia zwierzętom, zwłaszcza hodowlanym, marginalizując ich doznania do mechanicznych odruchów warunkowych, co w ogóle jest szokujące, zważywszy na wiedzę jaką dysponujemy na temat ich fizjologii i psychologii, nie mówiąc już o empatii.

O ile w psycho-logii możemy sobie pozwolić (?) na sprowadzanie przeżyć ludzkich, do odruchów uwarunkowanych biologicznie, lub poprzez automatyczne wzorce poznawcze, to w samej sztuce psychoterapii takie teorie zdają się być niebezpieczne gdyż, bez po-rozumienia i współ-odczuwania, psychoterapia zamienia się w technikę wywierania wpływu, o nikłym znaczeniu dla samoświadomości człowieka. To dzięki samoświadomości, może my stać się tym kim jesteśmy, i z tego miejsca możemy regulować swoje emocje, oraz zaspokajać własne, autentyczne potrzeby. Jeśli zaś tak się nie dzieję, to trudno tu mówić, że cel terapeutyczny został osiągnięty.   

Psychologia procesu, zdaje się być wytworem swojej epoki, a mimo to, bywa postrzegana jako nienaukowa, ekscentryczna. Problem ten wynika głównie z tego, że przedstawiciele poszczególnych dziedzin często dyskutują pomiędzy teoriami, gubiąc gdzieś po drodze samą istotę rzeczy, w tym przypadku człowieka z jego niepowtarzalnym jednostkowym doświadczeniem, zanurzonym w uniwersalnym polu istnienia. Poznawanie i badanie przeróżnych stanów świadomości i koncepcji rzeczywistości, dzięki pracy z osobami reprezentującymi odmienne uwarunkowania kulturowe, pozwoliło A. Mindellowi upewnić się w praktycznej użyteczności redukcji fenomenologicznej, i konsekwentnym podążaniu za czystym doświadczeniem.

Cennym wkładem do nauki, jaki wniosły transpersonalne kierunki, w szeroko rozumianej psychologii, stanowią opisy z sesji terapeutycznych osób będących w odmiennych stanach świadomości wywołanych substancjami psychodelicznymi lub transem. Okazało się, że osłonił się nam kolejny wymiar aktywności psychicznej człowieka, niespotykany w obserwacjach osób zdiagnozowanych jako psychiczne chore. Inspirowany szamanizmem, A. Mindell, opisał specyficzną funkcję archetypowego Cienia, jakbyśmy mogli to określić w nomenklaturze jungowskiej, którą z czasem rozwinął do koncepcji figury Krytyka. Pierwotnie, praca z Cieniem, w psychologii procesu, znana była, jako praca z sobowtórem, co zostało zapożyczone z nauk Don Juana, opisanych przez Castanade. Jest to pomysł, na odzyskiwanie mocy z postaci, która jawi się nam jako wróg osobisty, poprzez odegranie jej roli, ruchów, wejście w jej myśli i świat. To bardzo ciekawy pomysł na prace w krainie śnienia na jawie. Sama technika interwencji nawiązuje do tradycji psychodramy, aktywnej imaginacji i szeroko rozumianej pracy z odmiennymi stanami świadomości.


[1] Mindell A., Lider mistrzem sztuk walki, Wyd. MEDIUM, 1995.

[2] Mindell A., New Developments In Jungian Psychology: Jungian Psychology Has A Daughter, Delivered like na lecture in Zurich, in Switzerland, May 11, 1987, and in Santa Cruz , California, 1987, Ed. K. Zeidler. (pdf)

[3] Podział na rzecz myślącą (res cogitas) – człowieka świadomego swojego istnienia i boga, oraz rzecz rozciągłą (res extensa) do której zakwalifikowane zostały wszystkie inne żywe istoty, sprowadzone do mechanicznie działających organizmów, pozbawionych świadomości i podmiotowości, podobnie jak materia nieożywiona. Ta filozofia wyzwoliła człowieka z lęku przed karzącym, wszechwładnym bogiem, ale uczyniła z niego samego okrutnego władcę i bezwzględnego eksploatatora świata przyrody i innych żywych mieszkańców Ziemi.

[4] Mindell A., Jungian Psychology Has a Daughter, op.cit.

[5] op.cit, s 10.

[6] Dusza i fizyka kwantowa – wywiad z dr Fred Alan Wolf. https://samouzdrawianie.pl/dusza-i-fizyka-kwantowa-fred-alan-wolf/

[7] Wolf F., op.cit.

[8] Autos –gr. własny, sam; „reflexio” łac.”zwrot”, „odwrócenie”, „zastanawianie się”. 

[9] Wolf F., op.cit, s.3

[10] Na podstawie szkolenia przeprowadzonego przez Hannę Wieloch.

[11] Georgi A., Fenomenologia i badania psychologiczne, Wydawnictwo Trans Humana, Białystok, 2003, s.16

[12] op.cit.

[13] op.cit.