Mój blog

czyli kilka naprawdę ważnych tematów…

Psycho – fizyka synchroniczności  

Psychologia zorientowana na proces mogła wyodrębnić się z analizy jungowskiej przede wszystkim ze względu na opracowaną już teorię synchroniczności. Pojęcie „śniącego ciała”, praca ze światem, przeskakiwanie sygnałów tego samego procesu w różnych kanałach (wyrazu) staje się, tak naprawdę zrozumiałe, w kontekście działania synchroniczności. Nakreślę w tym miejscu, na czym polega to zjawisko, i jak zostało zauważone i opisane.

  1.  Synchroniczności w nurcie jungowskim. Wydarzenia połączone znaczeniem.

Podobnie jak kwanty i fale, nasze życie symboliczne, myślenie, aktywna imaginacja, niekontrolowane fantazje, pragnienia mają zasadniczo charakter nielokalny, i opierają się raczej na zasadzie prawdopodobieństwa niż konieczności, twierdzi M.L. von Franz. [1]. Próbując wyjaśnić bliżej te kwestie, C.G. Jung zwrócił uwagę na zjawisko synchroniczności, i dość szczegółowo objaśnił jego znaczenie z punktu widzenia psychologii analitycznej. Synchroniczność jest, według niego, szczególnym wyrazem akazualności (nieprzyczynowości), i polega na tym, że możemy dostrzec pewien rodzaj koincydencji [zbieżności i zgodności] psychicznych i fizycznych zdarzeń w czasie, co do których ewentualny związek przyczynowo-skutkowy nie jest nawet do pomyślenia, natomiast wydarzenia te powiązane są ze sobą przez znaczenie[2].

Działanie synchroniczności C.G. Jung przedstawił na przykładzie ze swej praktyki terapeutycznej. Pewnego razu, gdy pacjentka opowiadała mu sen, w którym pojawił się jej skarabeusz, podobny owad przysiadł na oknie gabinetu, gdzie odbywała się sesja. Dla przeciętnego obserwatora to nic nie znaczy. C.G. Jung dostrzegł jednak w tym wydarzeniu przypadek szczególnej koincydencji, który mógł w ruszeniu z terapią pacjentki do przodu. Dlaczego? Neutralny pod względem psychologicznym przypadek pojawienia się owada na oknie i w treści opowiedzianego przez nią marzenia sennego, zbiegł się bowiem w czasie z momentem impasu w procesie terapeutycznym, a znaczenie skarabeusza, jako symbolu przemiany psychicznej, stanowiło ogniwo łączące te z goła odrębne wydarzenia. Przypadki tego typu, w pracy psychologicznej mają miejsce nierzadko. W momencie, kiedy w życiu psychicznym klienta wydarza się coś ważnego dostaje on, na przykład, wiadomość od kogoś, kto był związany z jego problemami emocjonalnymi, które właśnie zostały poddane terapii, i zmierzają do rozwiązania, innym razem może to być niespodziane znalezienie dokumentów, wnoszących nowe światło do spraw, zdałoby się raz na zawsze zamkniętej. W takich okolicznościach właśnie, zdarzenia wiążą się z sobą w nieliniowy, pozornie zupełnie przypadkowy sposób. Jedynym ogniwem, które spaja te silnie naładowane energią doświadczenia psychologiczne z osobliwymi sytuacjami, pojawiającymi się równolegle w świecie zewnętrznym, pozostaje ich znaczenie.

Intuicyjnie jesteśmy na synchroniczność wrażliwi. Jej przejawy bywały natchnieniem dla autorów dramatów czy eposów, zwłaszcza tych o charakterze mitycznym. W momentach, gdy w duszach ludzkich dzieje się coś, czego znaczenie ma szczególną wagę, podnosi się napięcie psychiczne (zasada energii), a sytuacje, które temu towarzyszą zdają się potwierdzać niesamowitość przesłania niesionego przez chwilę. W chwilach silnego napięcia psychicznego, świadomość indywidualna włącza się w uniwersalne pole przepływu informacji, i zostaje wypełniona przez obrazy o charakterze proroczym, genialnym czy, po prostu, niesamowitym.

  • Wpływ archetypów na świat zewnętrzny

Fenomen synchroniczności C.G. Jung szerzej objaśnił, bazując na opracowanej przez siebie teorii nieświadomości kolektywnej, w której dowodzi, że typowo ludzki sposób doświadczania życia, ukształtowany jest na pewnych archetypowych matrycach, i dopiero na ich podłożu formatuje się psyche indywidualna, z jej strukturą „ego”, i krótką historią osobniczego istnienia. Według C.G. Junga, ta pierwotna, kolektywna warstwa psychiczna nie reprezentuje jakichś dodatkowych, atawistycznych skłonności, wynikających z prostego dziedziczenia po prymitywnych przodkach w łańcuchu ewolucji, jak to przedstawił S. Freud. Kolektywna nieświadomość jest żyjącą, kreatywną macierzą naszego świadomego i nieświadomego życia, oraz esencjonalną i strukturalną podstawą psyche[3]. W tej źródłowej warstwie psychiki, pewne partykularne jej formy mogą być względnie izolowane, twierdzi C.G. Jung. Co to znaczy? Otóż niektóre z nich są w swych przejawach porównywalne do wzorców zachowań zwierząt, czyli dynamicznie i formalnie determinują nasze emocje, imaginacje, uczucia i działania – w obliczu śmierci, rodzicielstwa, zakochania, utraty – w tych, jak i w wielu innych sytuacjach o charakterze typowym dla ludzkiej egzystencji, uaktywniają się wewnętrzne, archetypowe reakcje[4]. Porównać je możemy z instynktami, gdyż są podobne u wszystkich ludzi, a ponieważ pojawiają się one w ścisłym połączeniu z typowymi emocjami, ich efekty zostają także włączone w sferę fizyczną. Lęk, wściekłość, miłość, entuzjazm, heroiczne uczucia itp., wywołują natychmiastowe fizjologiczne i chemiczne reakcje w ciele, takie jak przykładowo, drżenie, gwałtowne pocenie się, czy przyśpieszenie pulsu lub akcji serca[5]. Po wielu latach badań poświęconych kwestiom świadomości i jej związku z somatyką, C.G. Jung postawił wniosek, że centrum psyche człowieka przemieszcza się na skali, gdzie na jednym z jej krańców sytuują się stany zasadniczo związane z cielesnością [instynkty, popędy, reakcje fizjologiczne], natomiast na drugim krańcu tej skali, umiejscowione są stany typowo zdeterminowane przez wzorce archetypowe[6]. W tej perspektywie procesy somatyczne i archetypowe, pozornie zbiegunowane, jawią się jako elementy tej samej żywej, nieznanej rzeczywistości, stanowiące dwa różne aspekty świadomości. Istotne znaczenie odgrywa tu kwestia percepcji, po prostu sygnały dochodzące do nas poprzez doznania zmysłowe, interpretujemy zwykle, jako te o podłożu „materialnym”, i określamy je, jako pochodzące z zewnętrz, natomiast, gdy jesteśmy poruszani przez fantazje, myśli albo uczucia, skłonni jesteśmy nazywać je przejawami działania psychiki, której źródeł dopatrujemy się w naszym wnętrzu[7]. Od tego twierdzenia, do pracy sygnałowej , jest tylko jeden krok, który wykonał A. Mindell.  

  • Paralela między psyche kolektywną a fizyką cząstek elementarnych. W. Pauli. Zasada symetrii i komplementarności.

Posługując się nawykowo „kartezjańsko – newtonowskim” modelem rozumowania nie zastanawiamy się, dlaczego świat spostrzegamy jako podzielony, złożony z odrębnych elementów, podległy liniowemu upływowi czasu. Najczęściej trudno nam w ogóle wyobrazić sobie, że nie wszystkie ludy na ziemi stosowały, i stosują, ów model nadając znaczenia temu, co kreuje ich obraz rzeczywistości. Badania z dziedziny psychologii międzykulturowej nie pozostawiają złudzeń, że sposób percepcji zaszczepiony w umysłowości Zachodu, nie powiela się wszędzie.

Śledząc bacznie odkrycia w dziedzinie fizyki kwantowej, C.G. Jung nawiązał kontakt z Albertem Einsteinem, a także z Wolfgangiem Paulim (który był nawet jego klientem), zauważył bowiem, że pojawia się wiele nieoczekiwanych i zaskakujących paralelizmów pomiędzy modelem konceptualnym psyche kolektywnej, i tym, który objaśnia zachowanie materii w wymiarze subatomowym.  Chociaż, jak zauważa M.L. von Franz, kontynuując prace Junga, paralelizm nie zakłada, że przedmiot badań w obu tych dyscyplinach jest wprost taki sam, to mamy, w obu tych przypadkach, do czynienia z zasadą komplementarności. Zasada ta, w mikrofizyce pojawia się w relacjach cząsteczkowo – falowych, a w psychologii pomiędzy zawartością świadomości i nieświadomości. Następna paralela między psyche kolektywną a fizyką cząstek elementarnych, polega na konieczności włączenia „obserwatora” w sytuacje, kiedy badane są zachowania kwantowe i psychiczne. Usytuowanie „obserwatora” w przestrzeni zdarzenia wpływa bowiem bezpośrednio na to, co zostanie uchwycone i dalej poddane opisowi, oraz interpretacji. W obu tych dziedzinach również, obserwator nie ma bezpośredniego, naocznego dostępu do badanej struktury, tak by móc namacalnie uchwycić jej substancję, dlatego o zjawiskach subatomowych czy psychicznych, możemy wydawać sądy jedynie na podstawie interpretacji poziomu energii, który je uaktywnia na tyle, aby stały się dostępne doświadczeniu [w przeciwnym razie pozostaje jedynie prawdopodobieństwo ich zaistnienia][8].

  • Synchroniczność pomiędzy porządkiem liczbowym, a zasadami organizującymi zachowanie materii – Unus Mundus

Jak już to zostało powiedziane, właśnie przypadki synchroniczności, jeszcze w latach dwudziestych minionego wieku, skierowały uwagę C.G. Junga na trop trudnego do wyjaśnienia, za pomocą znanych teorii, związku pomiędzy materią a świadomością. Trudność, na jaką napotyka umysłowość człowieka Zachodu w właściwym zrozumieniu fenomenów synchroniczności, jak już wspominaliśmy, leży nie tyle w ich występowaniu, gdyż każda osoba zdolna do introspekcji łatwo je rozpozna, ale raczej w ich fundamentalnej akceptacji w sferze myślenia, zwłaszcza naukowego. Nauka skłania się do traktowania ich, jako „pure chance”. Te fenomeny stoją w konflikcie z naszymi przyjętymi z góry założeniami, że realność psychiczna jest „tylko subiektywnie doświadczalna”, w odróżnieniu od materii, która „istnieje obiektywnie w świecie zewnętrznym”. Niniejszym, ten paradygmat przyjęty we współczesnej nauce jest tylko wówczas poprawny, zauważa M.L. von Franz, kiedy zrównamy psychikę ze sferą świadomości ego. W sytuacjach, gdy kolektywna nieświadomość w jej archetypowym wymiarze zostaje zaktywowana, tak jak to ma miejsce w wysoko naładowanych energetycznie doświadczeniach o charakterze psycho-fizycznym, oba te obszary – wewnątrzpsychiczny i świat zewnętrzny, łączą się ze sobą poprzez to, co w nich znaczące, i wydarzają się synchronicznie. Z jungowskiego punktu widzenia, najniższy, kolektywny poziom psychiczny jest po prostu czystą naturą, która zawiera wszystko, także to, co nieznane [niewiadome] – włącznie z materią”. W tym preświadomym aspekcie obiekt jest odnaleziony takim jakim był, można rzec, zawsze u swych podstaw. Tylko w przypadku aktywacji tego poziomu ujawniają się zdarzenia synchronicznie powiązane[9].W tym twierdzeniu, odnajdujemy nasienie mindellowskiej koncepcji esencji.

Dla właściwego zrozumienia teorii świata niepodzielonego, istotne jest by zauważyć, że wszystko, co pojawia się w psychice wyraża naturę rzeczywistości, której częścią jest sam człowiek, jako podmiot doświadczający. Niniejszym, ten sam człowiek pozostaje również przedmiotem doświadczenia, przede wszystkim ze względu na swą zdolność do samoświadomości i autorefleksji. Problem polega jednak na tym, o czym już zostało wspomniane, że podobnie jak w fizyce procesy subatomowe nie mogą być bezpośrednio obserwowane, tak samo treści nieświadomości kolektywnej niedostępne są naoczności. W obu przypadkach, esencjonalna natura badanych zjawisk może być postrzeżona jedynie przez interferencje[10]. Ślady psyche nieświadomej, w sposób najbardziej dostępny, ukazują się w marzeniach sennych, dziełach sztuki, podaniach mitycznych i rytuałach religijnych, gdzie przybierają formy możliwe do dalszej interpretacj[11]

W swym sednie, idea unus munduszasadza się, jak twierdzi C. G. Jung, na założeniu, że różnorodność empirycznego świata opiera się na ukrytej jedności, i dlatego nie ma w sensie fundamentalnym różnych światów istniejących obok siebie, albo mieszających się jeden z drugim. Raczej wszystko, co jest podzielone i różne należy do jednego i tego samego świata, który nie jest w istocie takim światem, jak odbierają go nasze zmysły, ale postulatem, którego prawdopodobieństwo jest potwierdzone, choćby przez fakt, że do tej pory nikt nie potrafił odkryć świata, w którym poznane prawa natury byłyby nieważne.[12]Według C.G. Junga objaśnienie niepodzielnego istnienia, praktycznie nie jest możliwe inną drogą niż przez antynomie, czyli sprzeczności albo paradoksy. Wiemy, że to, co jest nam dostępne ze świata zewnętrznego, jest uwarunkowane przez nasze procesy spostrzegania i rozumienia docierających do nas informacji. Dlatego, jak to już zauważył I. Kant, nie mamy dostępu do rzeczy samych w sobie, a jedynie do ich reprezentacji umysłowych. Przez wzgląd na to, świat zjawisk empirycznych swoje podstawowe zakorzenienie ma w transcendentalnym gruncie, co sprawia, że paradoks synchroniczności, staje się pozorny.

Wielkości arytmetyczne oraz liczby, są to dane poprzez które abstrakcja wewnętrznego porządku bytu, jako jedności umysłu i materii, jest nam najbliżej dostępna, czego dowodzi choćby rozwój fizyki teoretycznej i skuteczność zastosowania jej obliczeń w technologii.. M.L. von Franz, mówi o tym, że po prostu istnieje synchroniczność pomiędzy porządkiem liczbowym, a zasadami organizującymi zachowanie materii, nawiązując tym samym do antycznej tradycji pitagorejskiej, w której matematyka [13] uchodziła za najwyższą ze sztuk, i wiązała się bezpośrednio ze sferą sacrum. 

Od mitycznego zarania kultury atlantyckiej, znana była idea Unus mundus[14] – jedności świata, a prawa jej zostały wyryte w Tabula Smargdina – dziele stworzonym, jak głosi podanie, przez samego Hermesa Trismegistosa. Twórczość naukowa C.G. Junga naznaczona jest przemożnym wpływem inspiracji z obszaru gnostycznej alchemii, może ze względu na szczególny wpływ jego mistrza Filemona. Nie mniej jednak korzystał C.G. Jung również z tradycji innych kultur, zarówno wedyjskiej[15], jak i taoistycznej. Był śmiałym prekursorem, ale też jednym z najznamienitszych interpretatorów psychologicznej wiedzy innych, niż Zachodnia, tradycji. W tym sensie, psychologia procesowa jest kontynuacją analizy jungowskiej.

Dla naszego studium, w którym śledzimy naturę związku świadomości i materii, szczególne znaczenie ma taoistyczne podejście do tego zagadnienia, przedstawione przez C.G. Junga. W pierwszej połowie XX wieku, Helmut Wilhelm, opierając się na pismach filozofa Wang Fu Ch’iha [1619 – 1692], poczynił próbę by z filozoficznego punktu widzenia, wyjaśnić tajemnicę działania I Ching[16], opisanego w Księdze Przemian. Otóż, według przekazu Wang Fu Ch’iha, całość istnienia zasadza się ostatecznie na wszystko zawierającej ciągłości [continuum], która jest wewnętrznie uporządkowana zgodnie z powszechnym prawem, ale która „sama w sobie” nie ma zdolności manifestowania się, i nie może być spostrzegana w swej istocie – podobnie jak liczby, które również nigdzie nie występują, jako takie, ale możemy nimi operować, odkrywając wewnętrzny porządek zależności między nimi, oraz ich bezpośredni związek z geometrią oraz fizyką.

M.L. von Franz, zauważa, że percepcja zmysłowa jest jednym z aspektów bytu w ogóle, dlatego ona sama jest sposobem na spostrzeganie siebie. W tym sensie, każde indywidualne doświadczenie, stanowi jednocześnie pewien aspekt doświadczania całości istnienia. Dodajmy, że zasada ta określa sposób funkcjonowania każdego żywego organizmu, gdyż kondycja poszczególnych komórek, tkanek i organów wpływa na to, jak będzie funkcjonowała całości. Zawarte w Księdze Przemian postulaty ontologiczne zasadniczo pokrywają się z jungowską koncepcją niepoddającego się percepcji gruntu psychologii uniwersalnej, która wypływa z twórczej macierzy, i pozwala się uchwycić jako archetypowa świadomość oraz fizyczna materia – pierwotna Pleroma. Wang Fu Ch’ih mówił, że to właśnie nieustanny, wieczny ruch, jako przyrodzony, nieodłączny temu uniwersalnemu kontinuum sprawia, że przejawy rzeczywistości z ich strukturą i umiejscowieniem, podlegają bezustannemu zróżnicowaniu i przemianom w ciągłości bytu.

Od momentu, gdy te przejawy istnienia stają się w sobie uporządkowane, zauważa M.L. von Franz, a przez to zgodne z ogólnym prawem uniwersum, partycypują one w świecie liczb – chaos przekształca się w rytmy i znaczenia logosu. Wtedy też, mogą one zostać uchwycone w procedurach algebraicznych, czy geometrycznych, a stąd już naturalną koleją rzeczy, pojawiają się wzorce, które jako archetypy konfigurują pole Jaźni uniwersalnej, oraz formy materii. Rytm i liczba, bezpośrednio umożliwiają nam uchwycenie energii, jako podstawowego przejawu materii. Relacja rytmiczno – liczbowa znajduje swój szczególny wyraz w częstotliwości drgań falowych światła i dźwięku. Przetwarzamy je za pomocą układu nerwowego, na spostrzeżenia wizualne i słuchowe. W snach natomiast, następuje ideacja rzeczywistości, gdzie możemy przeżywać nasze typowo ludzkie doświadczenia, bez pośrednictwa bodźców zewnętrznych, co też zostawia pole do namysłu, jak to w ogóle jest możliwe…?

Liczby otwierają więc teoretyczną i metodologiczną przestrzeń, w podejściu do badań nad rzeczywistością przejawioną, również w sensie psychologicznym, co możemy wnioskować ze szczegółowych, interdyscyplinarnych badań przeprowadzonych przez M.L. von Franz. Era Internetu i wirtualnej matrix, która stała się nieodłącznym elementem naszej codzienności, unaocznia potęgę zawartą w zależnościach liczbowych, oraz ich nieskończoną kreatywność. Spektakularnym wyrazem tej kreatywności są hologramy wiernie kopiujące trójwymiarowe obiekty w przestrzeni. Odbywają się już koncerty z hologramowymi artystami[17], a na niektórych lotniskach możemy napotkać holograficzną obsługę[18]!

  • Porządek akazualny

W swoich rozważaniach poświęconym synchroniczności C.G. Jung wniósł pytanie, czy występowanie tego zjawiska nie dowodzi ostatecznie, bardziej ogólnego prawa natury, które nazwał on „porządkiem akazualnym”. Akazualny porządek, ujawnia się jako zasada nieciągłości w fizyce kwantowej, ale napotykamy nań również w sferze czysto psychicznej, na przykład, w tak zwanym uniformizmie skojarzeniowym właściwym dla ludzkiego gatunku, czy koncepcji naturalnych liczb całkowitych. Co istotne, synchroniczność tym różni się od przypadków porządku akazualnego, że te ostatnie istniały od zawsze i wydarzały się regularnie, podczas gdy zdarzenia synchroniczne są „aktami kreacji w czasie, które występują nieregularnie, bez prawidłowości na ogół charakteryzujących pewne prawa naturalne. M. l. von Franz, twierdzi, że Unus Mundus można rozumieć też, jako kontinuum geometryczne, zawierające obrazy, oraz jako numerycznie ustrukturyzowany system. Ślady tych podziałów możemy napotkać w pracach nowoczesnych fizyków teoretycznych, którzy podejmują próby opracowania modelu kosmosu, na przykład, czterowymiarowy model uniwersum A. Einsteina jest pomyślany jako continuum geometryczne. W fizyce kwantowej, z drugiej strony, liczby naturalne są traktowane, jako ostateczny strukturalny element istnienia.[19],[20].

W swoich badaniach nad jednością świata, M.L. von Franz, odnosi się również do koncepcji francuskiego fizyka Oliviera Costa de Beauregard’a, który sugeruje interesujące powiększenie “uniwersum” Minkowskiego – Einsteina, postulując współistnienie kosmicznego infrapsychizmu, który powinien być skoordynowany z czterowymiarowym kontinuum relatywistów. W tym infrapsychicznym wymiarze, zawierać miałyby się piktogramy reprezentujące świat zewnętrzny, który wytwarza nasza psyche. Według O. Beauregard’a te pierwotne images, konstytuują podstawowe elementy, umożliwiające wytworzenie wszystkich wyższych porządków [negentropii[21] oraz informacji]. M.L. von Franz, zauważa, że we współczesnej nauce mamy do czynienia z dwoma tendencjami, które starają się opisać to, jak ukonstytuowany jest ostateczny, najwyższy porządek istnienia. Jedna z tych tendencji, mówi o tym, że zawiera on obrazy [imges], a druga dowodzi, że oparty jest on na geometrii, albo na strukturach liczbowych.

Jungowski  unus mundus, bezpośrednio nawiązuje do kosmicznego  infrapsychizmu O. Beauregarda, gdyż zawiera on w sobie wszystkie preuwarunkowania [warunki wstępne], które determinują formy świata empirycznego. Te preuwarunkowania musza być rozpatrywane całkowicie nieperceptualnie [„pre-image-creating”], i przedmatematycznie. Dopiero osiągając próg percepcji psychicznej przybierają one formy obrazów, czy też geometrycznych albo liczbowych struktur. Mówiąc o „preuwarunkowaniach” C.G. Jung miał na uwadze archetypy, pojęte jako nieperceptualna dyspozycja, uśpiona w nieświadomości, która manifestuje się na granicy ze świadomością, regularnie wyistaczając obrazy, myśli, i typowe reakcje  emocjonalne oraz behawioralne. W. Pauli, dociekając esencji prymarnej istnienia, wysunął postulat pewnej „podstawowej intuicji” w matematyce, bazującej na  idei nieskończonych serii [liczbowych], oraz liczb całych. W. Pauli uważał, że odpowiadają one jungowskiej koncepcji archetypów, i powinny być traktowane jako dane wyjściowe, na bazie których kształtują się wzorce typowo ludzkiego postrzegania[22],[23]. W tym miejscu W. Pauli, O. Beauregard i C.G. Jung spotykają się we wspólnym mianowniku. Te odkrycia na temat istnienia (ontologii) umysłu, świadomości, oraz  psychiczności stanowią też bazę, na której opiera się psychologia zorientowana na proces, będąca ich naturalną spadkobierczynią i kontynuatorką.


[1] M.L., von Franz, Psyche and Matter, SHAMBALA, Boston & London, 1992r.

[2] za: M.L. von Franz, Synchronisity: http://autodafe.salon24.pl/65103,kauzalizm-akauzalizm-i-synchronicznosc

[3] M.L., von Franz, Number and Time, Northwestern University Press, Evanston, 1974r., s. 4

[4] Psychologia inicjacji, doczekała się dość szerokich badań i opracowań naukowych. W dziedzinie psychologii poznawczej, popularne są …

[5] Szersze opracowania tej problematyki znaleźć można w studiach z dziedziny medycyny psychosomatycznej.

[6] Kwestię tę, można wyjaśnić na przykładzie macierzyństwa, które jest doświadczeniem, z jakim każdy maił w jakiś sposób wprost do czynienia czy to, będąc obiektem matczynych uczuć w dzieciństwie, czy też, jako rodzic, albo obu tych rolach. Otóż w ścisłym powiązaniu z ciałem przejawiać się macierzyństwo będzie w postaci kobiety brzemiennej, rodzącej, która karmi i chroni swoje potomstwo. Jednak to samo karmienie, jako wyraz macierzyńskiej zasady opiekuńczej, które na poziomie somatycznym znajduje swój wyraz w formie laktacji, na poziomie archetypowym, objawi się jako umiejętność dawania wsparcia innym, czy to przez dokarmianie ich w sensie emocjonalnym, czy też duchowym albo intelektualnym. Tak, więc umiejętne obejmowanie roli terapeuty/tki, kapłana/nki lub nauczyciela/lki, wymaga zaktywizowania w przestrzeni świadomości pozytywnych elementów archetypu Wielkiej Matki. Przejawy opiekuńczości w wymiarze archetypowym, mogą też znaleźć swój wyraz w zabieganiu o wprowadzenie praw socjalnych czy ubezpieczeń społecznych, zwłaszcza dla najsłabszych, którzy nie potrafią sobie sami poradzić. Miłość do ciała i krwi istot spokrewnionych, tak szczególnie wiążąca się z macierzyństwem cielesnym, pojawia się w ideałach patriotyzmu jak również w nacjonalizmie. Żeńska zasada archetypowa Hagia Sopia czyli Mądrość Boża, przeciwstawiana jest specyficznemu dla zasady męskiej, Logosowi, z jego skłonnością do intelektualizowania spraw Ducha i Uczuć i Materii.

[7] von Franz M.L., Number and Time, op.cit., 1974.

[8] von Franz M.L., op.cit, 1974.

[9] Op.cit.

[10] Interferencja (łac. inter – między + ferre – nieść) – zjawisko powstawania nowego, przestrzennego rozkładu amplitudy fali (wzmocnienia i wygaszenia) w wyniku nakładania się (superpozycji) dwóch lub więcej fal. Warunkiem interferencji fal jest ich spójność, czyli korelacja faz, amplitudy i częstotliwości. Za: Wikipedia

[11][11] M.L., von Franz, op.cit., 1974r, s.8

[12] Jung C.G., Misterium Coniunctonis, Wydawnictwo KR, 2011r, 767 – 70

[13] Antyczni Grecy, utożsamiali matematykę z poznaniem i prawdą w ogóle, na co wskazuje samo znaczenie pojęcia mathematikos. Stąd też później u Kartezjusza pojawiły się próby zobiektywizowania wiedzy o tym, co nam się jawi w doświadczeniu.

[14] https://www.youtube.com/watch?v=hVyK8ai0hrs – do posłuchania

[15] Jung C.G., Psychologia Kundalini Jogi, Wydawnictwo KR, 2003

[16] The I Ching (Wade-Giles) or „Yì Jīng” (pinyin), also known as the Classic of Changes, Book of Changes and Zhouyi, is one of the oldest of the Chinese classic texts.[1] The book contains a divination system comparable to Western geomancy or the West African Ifá system; in Western cultures and modern East Asia, it is still widely used for this purpose. Traditionally, the I Ching and its hexagrams were thought to pre-date recorded history,[2] and based on traditional Chinese accounts, its origins trace back to the 3rd to the 2nd millennium BC.[3] Modern scholarship suggests that the earliest layer of the text may date from the end of the 2nd millennium BC,[4] but place doubts on the mythological aspects in the traditional accounts.[4] Some consider the I Ching’ as the oldest extant book of divination, dating from 1,000 BC and before.[5] The oldest manuscript that has been found, albeit incomplete, dates back to the Warring States Period (around 475-221 BC).[6]

During the Warring States Period, the text was re-interpreted as a system of cosmology and philosophy that subsequently became intrinsic to Chinese culture. It centered on the ideas of the dynamic balance of opposites, the evolution of events as a process, and acceptance of the inevitability of change. The standard text originated from the ancient text (古文經) transmitted by Fei Zhi (费直, c. 50 BC-10 AD) of the Han Dynasty. During the Han Dynasty this version competed with the bowdlerised new text (今文經) version transmitted by Tian He at the beginning of the Western Han. However, by the time of the Tang Dynasty the ancient text version, which survived Qin’s book-burning by being preserved amongst the peasantry, became the accepted norm among Chinese scholars. Za Wikipedia

[17] www.wykop.pl/…/koncert-wirtualnej-japonskiej-wokalistki-3d-holog

[18] tech.wp.pl/kat,1009779,title,Wirtualni-ludzie-zabieraja-prace,wid,13…

[19] von Franz M.L., op.cit., s. 16

[20] za: Sir A. Eddington, The Philosophy of Psychical Science, Fizyka kwantowa, oblicza podstawy, z niewymiernymi ilosciami [masy], takimi jak np., czyste liczby. Z jednym musimy się pogodzić, że to działa również z wymiernymi ilościami [masy] jak energia, momentum, sppin

[21] Negentropia to najkrócej rzecz ujmując, pojęcie, określające miarę stopnia organizacji, stosowane przede wszystkim  w cybernetyce i teorii systemów, za:  Wikipedia

[22] von Franz M.L., op.cit., s. 19

[23] Izomorfizm (gr. isos – równy, morphe – kształt) struktur − funkcja wzajemnie jednoznaczna z uniwersum struktury w uniwersum struktury , która zachowuje funkcje, relacje i wyróżnione elementy. W konkretnych obiektach algebry uniwersalnej (takich jak grupy, pierścienie, moduły itp.) izomorfizmem nazywamy wzajemnie jednoznaczne odwzorowanie takie, że i jego odwrotnośćhomomorfizmami. O strukturach  A i B powiemy, że są izomorficzne, jeżeli istnieje izomorfizm z A w B. Oznacza to, że obiekty izomorficzne różnią się w gruncie rzeczy oznaczeniami, a ich struktury mogą być uważane za identyczne. W ten sposób w klasie wszystkich obiektów danego rodzaju wprowadzana jest relacja równoważności, za: Wikipedia